Blog

Miłość własna kluczem do szczęścia oraz emocjonalnego i duchowego rozwoju

Rano słońce, rano pogoda,

Idziemy do kąpieli.

Sama radość! Sama uroda!

Jak tu się nie weselić? K. I. Gałczyński

Źródło: https://unsplash.com/photos/absT1BNRDAI

Nie sądzicie, że słońce ma nad nami ogromną władzę? Lubi sobie porządzić. Budzi nas swoim blaskiem, wyznacza rytm, narzuca swoje przedziały czasowe nie pytając nikogo o zgodę.

Jest też dla nas bardzo łaskawe, dzieli się swoją energią, dobroczynnym działaniem światła, daje zdrowie, siłę, poprawia samopoczucie, leczy najróżniejsze schorzenia i dolegliwości. W swej wielkości nie pozwala patrzeć na siebie, wymusza ostrożność w relacji ale też cudownie pieści ciało, otula ciepłem, rozbiera z grubych swetrów, zdejmuje płaszcze i podaje zwiewne, kwieciste sukienki, sandałki i klapeczki.

Lubię rozprawiać o słońcu, fascynuje mnie i wzbudza wielkie zainteresowanie. Dzisiaj jednak nie o nim będzie ten wpis, choć to właśnie pod jego wpływem zrodziły się w mojej głowie te rozważania.

Czasami leżenie na trawie w letni dzień, słuchanie szmeru wody lub obserwowanie chmur unoszących się na niebie, nie jest stratą czasu. (John Lubbock)

Źródło: https://unsplash.com/photos/TSgwbumanuE

Bo o to jest. Lato. Wakacje i urlopy, rowerowe wycieczki, piesze wędrówki i morskie kąpiele. Większość z nas, spragniona kontaktu z naturą, ochoczo odsłoni swoje ciała, pokaże je nie tylko słońcu ale i innym ludziom.

Czerpanie przyjemności z mieszkania w swoim ciele.

Jednak dla niektórych z nas, wraz z nadejściem lata, ze słonecznymi, ciepłymi dniami, pojawia się frustracja.

To, czy eksponowanie własnej fizyczności jest dla człowieka czymś naturalnym i przyjemnym czy wręcz przeciwnie, jest powodem do odczuwania smutku i przygnębienia, zależy od wielu czynników.

Budowanie samoakceptacji, szacunku do swojego ciała, dbałość o zdrowie i wygląd, próby poprawiania własnego wizerunku poprzez różnorodne zabiegi pielęgnacyjne i chirurgiczne możemy bez trudu zaobserwować jako powszechne zjawisko. Jednak u każdego z nas jakość, ilość, natężenie i sposoby, do których się uciekamy mogą się diametralnie od siebie różnić.

Zastanawiając się nad tematem, który postanowiłam poruszyć na naszym kolejnym blogowym spotkaniu, uruchomiłam w swojej głowie miłe skojarzenia związane z wakacjami, z odpoczynkiem, z opalaniem, z wybieraniem kostiumów kąpielowych i bluzeczek na ramiączkach. Jednak jak to często u psychologa bywa, pojawił się inny ciąg skojarzeń, a mianowicie – urlop, wyjazd, za gruba, za chuda, z rozstępami, z przebarwieniami, bliznami.

Kocham swoje ciało. Jestem piękna, niepowtarzalna i wyjątkowa.

Źródło: https://unsplash.com/photos/Z9bAQ3XbmCE

Lubicie swoje ciała, potraficie spojrzeć na siebie z czułością a może i z podziwem? Jeśli tak, to wspaniale ale w razie gdybyście odpowiedziały negatywnie, to z całą mocą zachęcam do zmiany tego myślenia.

Można zacząć od pozornie błahych czynności. Podarowanie sobie czasu na miłą kąpiel, zrobienie peelingu czy automasażu z wykorzystaniem dobroczynnego olejku może pomóc w poprawie samopoczucia. Warto pomyśleć o zdrowej diecie, o wprowadzeniu do swojego jadłospisu takich produktów, które pomogą w utrzymaniu dobrej kondycji i zadbanej skóry. Bez wewnętrznego przymusu, który nakazuje liczenie kalorii, kompulsywną kontrolę wagi i wyrzuty sumienia z powodu gałki lodów czy gofra z owocami. Miłość i czułość do swojego naturalnie niedoskonałego ciała jest podstawą mądrej i trwałej przyjaźni.

Kolejnym dobrym krokiem jest uświadomienie sobie, że ciało samo w sobie jest ogromną wartością. Różnorodność, odmienność, brak schematu, czy wzorca, do którego musimy się uciekać, pozwala dostrzec nasze naturalne piękno, o które możemy dbać i czerpać radość z bycia z nim w akceptującej harmonii.

Wizerunek idealnego ciała, zarówno kobiecego jak i męskiego, kreowany przez media, kolorowe magazyny i portale społecznościowe wywołuje nierzadko sporo zamieszania w budowaniu własnej tożsamości, w obrazie samego siebie.

Źródło: https://unsplash.com/photos/CiSizRTO8U8

Warto pamiętać o sztabie profesjonalistów dbających o wygląd modelek na zdjęciach, o stosowanych filtrach, oświetleniu, korygowaniu i całym wachlarzu sztuczek, którego my nie posiadamy przeglądając się w lustrze.

Doświadczenia zdobyte we wczesnym dzieciństwie mogą zarówno ułatwiać jak i utrudniać budowanie tej akceptacji. Pełne podziwu oczy matki, ojca i innych osób, które pojawiły się na początku naszej drogi to najlepsze co mogło nam się przytrafić. To doświadczenie miłości niewątpliwie ułatwi nam życie w harmonii ze swoim ciałem, z zaspokojoną potrzebą bycia zauważonym, chcianym, bezkrytycznie uwielbianym.

To, że lubimy dobrze wyglądać jest zupełnie oczywiste i naturalne. Przyglądamy się swemu odbiciu w lustrze równie często jak w oczach innych ludzi. Problem pojawia się wówczas, gdy to co znajdujemy u innych lub czego nam brakuje w cudzych spojrzeniach staje się jedynym, czy też najważniejszym czynnikiem, na którym opieramy swoją samoocenę.

Operacje plastyczne szansą na lepiej dopasowane ciało.

Źródło: https://unsplash.com/photos/DRXjh-lDbvo

Korekty chirurgiczne bywają dla wielu osób szansą na pozbycie się kompleksów, zwiększenie pewności siebie, poprawę samopoczucia a w konsekwencji lepsze funkcjonowanie w życiu codziennym, zarówno prywatnym jak i zawodowym. Kolejny raz nasuwa się wniosek, że człowiek to jedność, pełnia cielesna i psychiczna. Drobna zmiana w wyglądzie potrafi uleczyć psychiczny dyskomfort. Przez wiele osób nadal może być postrzegana jako fanaberia, zbytnie skupianie się na wyglądzie zewnętrznym i podążanie za modą. Jestem daleka od takich wniosków, bo są zbyt krzywdzące i uogólniające.

Istnieje jednak dość cienka granica pomiędzy uzasadnioną ingerencją kosmetyczną z użyciem skalpela a destrukcyjną potrzebą „poprawiania” wyglądu. Rola lekarza, który wykonuje zabiegi jest tu nieoceniona. Czasami konsultacja psychologiczna lub psychoterapia mogą okazać się bardziej pomocne w uzyskaniu zadowolenia ze swojego wyglądu niż operacja plastyczna.

Zmiana stylu ubierania, fryzury, makijażu też potrafią uczynić cuda.

Źródło: https://unsplash.com/photos/VW5VjskNXZ8

Zgodzicie się ze mną, że czasami z przyzwyczajenia, z „chodzenia na skróty” wybieramy ciągle ten sam krój sukienki, a kolory w naszej szafie od kilku lat są takie same? Chodzimy do fryzjera i mówimy „proszę skrócić”, a nowe strzyżenie wywołuje w nas lękliwe drżenie serca?

Trudno jest przełamać schemat, spojrzeć na siebie samą świeżym okiem, dać się ponieść fantazji. Może życzliwa przyjaciółka pobawi się w kreatorkę mody albo pokusimy się o pomoc profesjonalistki i podarujemy sobie prezent w postaci konsultacji ze stylistką.

Próbowałyście? Ciekawa jestem waszych doświadczeń. Mogłyby być inspiracją dla innych kobiet.

Tatuaże. Motywacje do trwałego zdobienia ciała.

Źródło: https://unsplash.com/photos/vFiBgWnk2x0

Lato sprzyja tatuowaniu, jest okazją by pokazać nowy wzór na swoim ciele, ucieszyć oczy artystyczną wizją, która powstała w wyniku naszych pragnień i talentu tatuatora.

Tatuaż to swoisty fenomen, który interesuje psychologów, socjologów i antropologów. Był obecny na przestrzeni dziejów w różnych społecznościach i kulturach, jego historia jest szacowana na pięć tysięcy lat. Zmieniały się zarówno jego funkcje symboliczne jak i popularność.

Słowo tatuaż wywodzi się z języka tahitańskiego, gdzie tatau oznacza „znak”. Warto zadać sobie pytanie – jaki znak pragnę nosić na swoim ciele, co jest tak bardzo moje, że chcę tworzyć z nim jedność.

Sugerowałabym nie ulegać chwilowym kaprysom, działać pod presją czasu, emocji, czyjegoś nacisku. Wybór projektu, znalezienie odpowiedniej osoby, której prace nas zachwycą i profesjonalizm zapewniający bezpieczeństwo wykonania tatuażu to etap, którego nie powinniśmy pominąć.

Pomimo dużego zainteresowania środowisk naukowych tematem motywacyjnych aspektów do wykonywania trwałych zdobień na ciele, nie ma zbyt wielu badań, które wyczerpywałyby to zagadnienie.

Jedną z klasyfikacji zaproponowali psychologowie Armstrong, Owen, Roberts i Koch. Wyróżnili oni motywatory indywidualne, estetyczne i społeczne.

  • Indywidualne wskazują na chęć wyrażenia siebie, chęć bycia wyjątkowym, potrzebę zwrócenia czyjejś uwagi. Nadrzędną wartością takiego zdobienia nie będą walory artystyczne a bardziej znaczenie, które ze sobą niesie.
  • Estetyczne związane z potrzebą trwałego zdobienia ciała będą się opierać na artystycznym przekazie, tak jak w przypadku nabywania dzieła sztuki.
  • Społeczne maja przede wszystkim wyrażać chęć przynależności do konkretnej społeczności, czasami subkultury.

Badania wskazują, że kobiety najczęściej kierują się względami estetycznymi i traktują tatuaż jako formę sztuki.

Warto pamiętać, że tatuując się, zawsze wysyłamy jakiś komunikat, wiadomość skierowaną do drugiego człowieka. Na to jak zostanie odczytany nasz przekaz, nie będziemy mieli wpływu. Dokładnie tak, jak to bywa w procesie komunikacji werbalnej, komunikat nadawcy napotyka różnego rodzaju przeszkody zanim trafi do odbiorcy a to może rodzić nieporozumienia.

Źródło: https://unsplash.com/photos/hzPSa3ryH68

Czy zatem decyzja o trwałym zdobieniu ciała powinna być przemyślana? Pytanie wydaje się być retoryczne. Dyskusja na ten temat byłaby zapewne ciekawa i inspirująca.

Jeśli decyzja już zapadła to kolejnym pytaniem, na które warto sobie odpowiedzieć jest czy lato to faktycznie najlepszy czas na tatuaż? Trzeba pamiętać o kilku zasadach, które pomogą cieszyć się nim przez kolejne lata.

Słońce nie jest jego sprzymierzeńcem, szczególnie na etapie gojenia. Tatuaż jest w początkowej fazie raną, która potrzebuje ochrony przed otarciami, bakteriami i intensywnym opalaniem. Tak więc kąpiele, w czasie których mogłoby dojść do zainfekowania rany, również nie są wskazane. Jeśli więc planujemy wakacje z opalaniem i pływaniem, to lepiej odłożyć tatuowanie na później.

Po prawidłowym wygojeniu będziemy mogli podziwiać nasz ozdobny obraz dbając o odpowiednie odżywienie i nawilżenie skóry. Dobre kosmetyki, o przemyślanych składach pomogą zachować jego kolor i trwałość. Ochrona przeciwsłoneczna jest oczywistym wskazaniem.

Czyżbym wróciła do początku?

Zadbane ciało, odpowiednio przez nas traktowane, zarówno od wewnątrz poprzez zdrową, zbilansowaną dietę jak i zewnętrznie, mając na uwadze potrzeby naszej skóry, to szansa na cieszenie się swoją fizycznością, atrakcyjnością i indywidualnością.

Kto gotowy na pielęgnowanie miłości własnej?

0 COMMENTS

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *