Blog

Moje noworoczne postanowienia. Radość czy frustracja?

Życie od nowego początku.

Z początkiem roku odnajdujemy w sobie chęć do tworzenia planów, postanowień, wprowadzania zmian i porządkowania wewnętrznych i zewnętrznych bałaganów. Większość z nas lubi żyć w określonych przedziałach czasowych wyznaczających początek i koniec, obszarach, które można zmierzyć, ocenić, podsumować i rozliczyć. Zapewne stąd bierze się potrzeba stawiania sobie celów wraz z nadejściem Nowego Roku. Modne stają się planery mające pomóc w szczegółowym rozpisywaniu zadań na najbliższe dni, tygodnie i miesiące.

Źródło: https://unsplash.com/photos/RFDwXVSVFOw

Napisałam, że większość z nas to lubi. Nie mam pojęcia jaki procent ale jestem przekonana, że nie wszyscy dobrze czują się w takich ramach. Wśród nas będą i tacy, którzy lepiej odnajdują się w działaniach impulsywnych, nieplanowanych, podyktowanych emocjami, przeżywaną chwilą. Długotrwałe i sukcesywne działania, których efekt nie jest natychmiastowy, mogą być dla co niektórych zbyt nużące.

Czy któraś z tych opcji jest lepsza albo gorsza? Może trzeba kogoś przekonać do zmiany? Absolutnie nie! To jaki styl życia, pracy, realizacji zadań przyjmiemy, zależy od naszego temperamentu, od posiadanych zasobów i możliwości. Czasami trzeba się nieco nagiąć, dostosować do zewnętrznych oczekiwań ale ważne, aby w miarę możliwości, postępować zgodnie z samym sobą.

Planer, organizer, kalendarz. Jak tylko wybiorę odpowiedni, to spełnię wszystkie swoje marzenia.

Przyjmijmy, że znaleźliśmy się w tej grupie, która zakupiła piękny planer z motywującymi cytatami, doskonałą oprawą graficzną i ochoczo wpisaliśmy wszystkie nasze noworoczne przyrzeczenia.

Źródło: https://unsplash.com/photos/94Ld_MtIUf0

Ma to swoje dobre i złe strony. Miło jest poczuć tą twórczą energię, która pobudza do pozytywnego działania, wlewa w nas nowe pokłady optymizmu, daje nadzieję na lepsze życie i nową doskonalszą „ja”. Czai się jednak pułapka, w jaką dość łatwo wpaść. Mam na myśli zbyt wysokie oczekiwania, poprzeczkę zawieszoną powyżej naszych możliwości.

Co zrobić aby ten euforyczny stan zbyt szybko się w nas nie wypalił, żeby jak najdłużej rozniecał w nas zapał i motywację do dbania o dobrostan psychiczny i fizyczny?

Zima dla większości z nas oznacza nieco wolniejsze tempo, mniejszą aktywność fizyczną, czasami zmiany w diecie. Przez kilka miesięcy nasze ciało narażone było na niskie temperatury, krótki dzień i mniej światła słonecznego. Przebywanie w ogrzewanych pomieszczeniach, przy włączonych lampach, monitorach i ekranach nie tworzyło najlepszego środowiska dla dobrego samopoczucia i dla dobrej kondycji psychofizyczej. No a my tu wyskakujemy z długą listą obietnic, karkołomnych zadań i pracowitych przedsięwzięć.

Zapytaj siebie czego Ci trzeba i co możesz dla siebie zrobić.

Co mówi Twoje ciało, w jakiej jest obecnie kondycji i co ma Ci do przekazania. Jak radzisz sobie z emocjami. Zanim rzucisz się na głęboką wodę zmian, spójrz na siebie oczami ciekawego badacza.

Źródło: https://unsplash.com/photos/2vXYyYMcnzI

Aby cały ten misterny plan, często mocno rozbudowany a nawet szalony, nie legł w gruzach, warto spojrzeć na siebie z czułością, łagodnością i wyrozumiałością, tak aby postanowienia nie stały się wyrzutem sumienia, balastem, czymś co potraktujemy jak kolejną porażkę gdy okażę się, że nie wszystkie z nich udało się zrealizować.

Nasze noworoczne plany powinny współgrać ze zmianami, które nieuchronnie nadejdą wraz z wiosną. I tak jak przyroda pracuje w odpowiednim tempie i zgodnie z rytmem biologicznym, tak i my powinniśmy zadbać o przemyślane wejście w kolejny rok z niegasnącym zapałem do realizacji osobistych postanowień.

Trochę czasu już upłynęło, więc pierwsze spostrzeżenia co do własnej skuteczności i konsekwencji w działaniu możemy zaobserwować. Naszej ocenie warto poddać emocje, myśli, stan psychiczny, sygnały płynące z ciała.

Jeśli zaplanowaliśmy intensywne ćwiczenia, absorbującą aktywność fizyczną i regularne treningi a czujemy, że nasze ciało się buntuje i brakuje motywacji do podjęcia tego wysiłku, to może jest to dobra pora na zrobienie przynajmniej podstawowych badań lekarskich. Dobrze byłoby świadomie dopasować zarówno intensywność jak i częstotliwość ćwiczeń do własnych możliwości. Wybrać taki rodzaj aktywności, który zacznie nam sprawiać przyjemność i po pewnym czasie stanie się najmilszym nawykiem.

Wyniki badań lekarskich mogą być ponadto punktem wyjścia do zoptymalizowania diety, uzupełnienia niedoborów witaminowych czy mineralnych. „Łykanie” suplementów diety „na oślep” bo coś jest modne albo pomaga przyjaciółce nie jest najlepszym pomysłem.

Adaptogeny czyli magiczne leki na całe zło współczesnego świata. Stop. Nie myśl „na skróty”, trzymaj się faktów, sprawdź najnowsze badania naukowe.

Źródło: https://unsplash.com/photos/lQGJCMY5qcM

Natomiast jeśli już wiemy co warto uzupełnić, to zachęcam do przyjrzenia się adaptogenom. Są to od wieków znane, naturalne związki pomagające poprawić funkcjonowanie organizmu. Rośliny adaptogenne potrafią bardzo skutecznie usprawnić działanie mózgu, układu nerwowego, wspomóc nasze ciało. Aby roślina mogła być uznana za adaptogen musi wykazać działanie normalizujące, czyli w żaden sposób nie może hamować naturalnych funkcji organizmu. Ich działanie opiera się na wsparciu, optymalizacji, wspieraniu w przystosowaniu się organizmu do niesprzyjających warunków. Oddziałują na organizm w sposób holistyczny tj. całościowy i przywracają fizjologiczną równowagę.

Adaptogen, łac.adaptare, czyli przystosowywać się, dopasowywać jednoznacznie wskazuje nam jaką rolę mają rośliny, które zasłużyły na to miano. Dzielą się z nami swoimi wyjątkowymi umiejętnościami przystosowawczymi, pomagają wydobyć nasze naturalne zdolności do radzenia sobie z trudnymi i obciążającymi sytuacjami.

Lista takich adaptogenów jest długa i to, na który z nich się zdecydujemy zależy od indywidualnych potrzeb naszego organizmu. Warto sięgnąć do wiarygodnych źródeł, przejrzeć badania naukowe, sprawdzić czy nie istnieją jakieś przeciwskazania do ich stosowania. Mogą one wchodzić w interakcje z różnymi lekami, więc jeśli zażywamy jakieś farmaceutyki, konieczne jest wykluczenie działań niepożądanych.

Jako, że moje rozważania toczą się na blogu kosmetycznym, to może warto wspomnieć, że adaptogeny zawierają przeciwutleniacze, które chronią organizm przed stresem oksydacyjnym, neutralizując szkodliwe wolne rodniki. Dzięki temu zwiększają naturalną odporność organizmu oraz istotnie powstrzymują procesy starzenia. Prawda, że to dobra wiadomość!?

W sklepie Shy Deer możemy zaopatrzyć się w ziołowo-owocową herbatkę, która dzięki zawartości melisy, liści z malin i hibiskusa pomoże nam się wyciszyć, odprężyć, zadziała uodparniająco a nawet antyoksydacyjnie. Uważam, że to dobry pomysł na początek przygody z dobroczynnymi ziołami.

Jak jeszcze możemy wspomóc nasz organizm żeby nasz ambitny plan mógł się toczyć w odpowiednim dla nas rytmie?

Życie w zgodzie z rytmem biologicznym.

To co jest szalenie istotne, a niestety często przez nas zaniedbywane, to wprowadzenie do swojej codziennej rutyny kilku ważnych elementów. Przestrzeganie rytmu dobowego, dzięki któremu zadbamy o dobry sen i prawidłową regenerację. Każdy z nas jest w określony sposób „zaprogramowany”, posiada osobisty zegar biologiczny i tylko jego idealne dopasowanie do zewnętrznego rytmu dnia i nocy pozwala na zachowanie zdrowia, na rozwój, na pełne wykorzystanie posiadanych zasobów. Dużo osób skarży się na problemy ze snem a bezdyskusyjne jest, że jego jakość i ilość mają ogromne znaczenie dla naszego zdrowia.

Zmniejszenie ekspozycji na światło niebieskie, szczególnie przed położeniem się spać doskonale wpłynie na jakość naszego snu. Komputery, laptopy, smartfony czy tablety emitują niebieskie światło negatywnie oddziałujące na wytwarzanie melatoniny, a to ona właśnie jest odpowiedzialna za nasz zdrowy i spokojny sen. Nocą jej produkcja wzrasta, natężenie w organizmie rośnie i dzięki niej stajemy się bardziej senni. Monitory i ekrany wprowadzają zamieszanie, oszukują i zaburzają to, co naturalne.

Stałe godziny snu, najlepiej pomiędzy 22.00 a 6.00 są dla naszego organizmu jedną z najlepszych rzeczy jakie możemy zrobić. Wszystkie procesy fizjologiczne poddają się temu naturalnemu rytmowi. Łatwiej zachować upragnioną wagę, prawidłowe ciśnienie krwi, poziom cukru, dobrą koncentrację, zdolności poznawcze i urodę. Żadne, nawet najlepsze i najdroższe kremy nie naprawią szkód, jakie wyrządzamy naszej skórze, pozbawiając nasz organizm odpowiedniej dawki snu. Melatonina, o której wiemy, że jest jej więcej właśnie nocą, spowalnia efekty starzenia. Natomiast brak snu, prowadzi do wzrostu poziomu kortyzolu no a tego nie lubimy. Kortyzol to hormon stresu i miedzy innymi przez niego słabnie bariera ochronna naszej skóry. Tak więc lepiej spać czy nie spać?

Źródło: https://unsplash.com/photos/rUc9hVE-L-E

Zimą trudno jest nam zadbać o dostarczenie naszemu ciału odpowiedniej ilości naturalnego światła. Jego zbawienny wpływ na nasze samopoczucie jest ogromny. Dzień staje się coraz dłuższy, warto więc wykorzystać każdą chwilę aby „podarować mu trochę słońca”. Światło słoneczne motywuje nasz mózg do produkcji serotoniny. Serotonina to dobry nastrój, radość i optymizm. Lubimy jej działanie. Niech spacer stanie się naszym kolejnym krokiem po zdrowie.

Warto przyjrzeć się co i kiedy jemy. Czyli nie tylko odpowiednio dobrana dieta ale również czas, w którym spożywamy posiłki znacząco wpływa na nasze samopoczucie i procesy metaboliczne. Dłuższa przerwa pomiędzy ostatnim a pierwszym posiłkiem jest bardzo korzystna dla ustabilizowania poziomu cukru w naszym organizmie. Warto więc ostatni posiłek zjadać odpowiednio wcześnie, to pomoże w zwiększeniu wrażliwości insulinowej i zmniejszeniu napadom głodu.

Pora na podsumowanie.

Spójrz na swój planer, przyjrzyj się postanowieniom i obietnicom, które skrupulatnie zanotowałaś z początkiem stycznia.

Odhaczasz z radością i satysfakcją poszczególne etapy? Gratuluję i cieszę się razem z Tobą.

Ze smutkiem i frustracją oceniasz dotychczasową skuteczność? Nie ma się co załamywać.

Przenalizuj na spokojnie, zrób sobie pyszną herbatkę, sprawdź czy Twoje ciało jest gotowe do nowych wyzwań, czy to co zapisałaś budzi pozytywne emocje, jakie myśli pojawiają się gdy wyobrazisz sobie efekty swoich wysiłków.

Pamiętaj, że stała jest tylko zmiana i nawet jeśli miesiąc temu wpisałaś w planer, że w czerwcu będziesz biegle mówić po włosku, to nic się nie stanie jeśli w grudniu opanujesz jego podstawy.

Trzymam za Was, za nas kciuki.

0 COMMENTS

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *